No i spozniona, skrotowa relacja z niedzielnych meczow - drugiej rundy rozgrywek London Winter League:
Pierwszy mecz wygrany stabilnym
6:2 z druzyna
Choke Hazard. Co prawda sam uwazam sie za poczatkujacego, ale przeciwnicy byli jeszcze bardziej poczatkujacy - na przykladzie czego widac, iz sport ten zdobywa wciaz nowych entuzjastow! Pogoda pochmurna, chlodno, ale bez deszczu, dla mnie w porzadku! Nowe buty zdaja egzamin.
Drugi mecz z
ABH2 przegrany z kretesem -
12:2. strasznie silna obrona - m. in. 4-osobowy cup - skutecznie pozwalaly przejac dysk i niestety (dla nas) celne podania i wspaniale chwyty pozwalaly zdobywac punkt za punktem. Za to buty wciaz sie swietnie spisywaly
Nastepnie przerwa - i deszcz - calkiem niegrozny.
Ostatni mecz z druzyna
RUF I tym razem nasze zwyciestwo -
12:2. Tym razem majac duze prowadzenie zaczelismy powoli stosowac nowe zagrania - osoby lapiace dysk w polu punktowym przesunely sie na rozgrywajacych, itd. Deszcz przestal padac i nawet wyszlo cwierc slonca. I tak po kilku godzinach gry boisko bylo bardziej brazowe niz zielone. Buty po raz kolejny spisaly sie znakomicie!! Ogolnie - maksymalna satysfakcja z calego dnia!!
UPDATE: przez pomylke wszystkie buty wypralem w 60 stopniach zamiast 40 i sie troche porozklejaly. Poki co sprawdzilem Pumy na twarda ziemie i Asicsy na silownie - troche skurczone, ale wciaz wygodne. Zostaja jeszcze do sprawdzenia Nike\'i na sztuczna nawierzchnie i Nike\'i na grzaska ziemie - te same, ktore pozwolily mi tak doskonale biegac w niedziele. Jesli myslicie, ze to rpzesada miec 4 pary sportowych butow - coz, tez tak kiedys uwazalem :) Dobranoc.